PAPIEŻ BENEDYKT XVI O DRODZE NEOKATECHUMENALNEJ PODCZAS AUDIENCJI DLA DUCHOWIEŃSTWA DIECEZJI RZYMSKIEJ

22/02/2007

 

 

Spotkanie Papieża Benedykta XVI z duchowieństwem rzymskim miało formę rozmowy. Ojciec Gerardo Raul Carcar ze Wspólnoty Ojców Szensztackich, który jesienią 2006 przyjechał z Argentyny do Rzymu i pracuje w parafii pw. św. Hieronima w Corviale, przedstawił temat ruchów kościelnych i nowych wspólnot jako daru Opatrzności na nasze czasy. Odznaczają się one twórczym zapałem, żyją wiarą i szukają nowych form, aby znaleźć właściwe sobie miejsce w zaangażowaniu misyjnym Kościoła.


O. Gerardo Raul Carcar: Jak ruchy kościelne powinny włączać się w Kościół powszechny, aby rzeczywiście służyć jego jedności?

Widzę, że powinienem odpowiadać krócej. Dziękuję za to pytanie. Wydaje mi się, że Ojciec podał najważniejsze źródła tego, co mogę powiedzieć o ruchach. W tym sensie pytanie już zawiera odpowiedź.

W najbliższych miesiącach będę przyjmować włoskich biskupów przybywających z wizytą ad limina i wtedy nieco lepiej poznam geografię wiary we Włoszech. Dostrzegam wiele piękna, a jednocześnie wiele problemów, które wszyscy znamy. Zauważam przede wszystkim, że wiara wciąż pozostaje głęboko zakorzeniona w sercu Włochów, nawet jeśli, oczywiście, zagrażają jej w różnoraki sposób niektóre aktualne okoliczności. Ruchy dobrze przyjmują moją ojcowską funkcję Pasterza. Inni są bardziej krytyczni i twierdzą, że ruchy nie włączają się w Kościół. Uważam, że każda sytuacja jest inna, wszystko zależy od konkretnych osób.

Wydaje mi się, że dysponujemy dwiema podstawowymi zasadami, o których Ojciec mówił.

Jedną podał nam św. Paweł w Pierwszym Liście do Tesaloniczan: nie gasić charyzmatów. Jeśli Pan daje nam nowe dary, musimy być wdzięczni, nawet jeśli bywają one niewygodne. Jest rzeczą piękną, że bez inicjatywy hierarchii, z inicjatywy oddolnej, jak to się mówi, ale z inicjatywy, która równie realnie pochodzi z góry, czyli jako dar Ducha Świętego, rodzą się w Kościele nowe formy życia, tak jak to się zresztą działo na przestrzeni wieków. Na początku zawsze były niewygodne, nawet św. Franciszek sprawiał wiele kłopotu i Papież miał dużą trudność z nadaniem formy kanonicznej takiej rzeczywistości, która znacznie wykraczała poza uregulowania prawne. Dla św. Franciszka zgoda na wejście w ramy tej struktury prawnej była wielką ofiarą, ale ostatecznie tak zrodziła się rzeczywistość, która dzisiaj wciąż jest żywa i dalej będzie istnieć. Daje to siłę i wnosi nowe elementy w życie Kościoła.

Powiem tylko tak: w każdym stuleciu powstawały różne ruchy. Nawet św. Benedykt na początku tworzył ruch. Włączają się one w życie Kościoła nie bez cierpień, nie bez trudności. Sam św. Benedykt musiał skorygować pierwotne ukierunkowanie monastycyzmu. Także w naszych czasach Pan, Duch Święty, dał nam nowe inicjatywy wraz z nowymi aspektami życia chrześcijańskiego. Ponieważ inicjatywy te dotyczą ludzi, z ich ograniczeniami, również powodują pewne trudności. Zatem pierwsza zasada brzmi: nie gasić charyzmatów, być za nie wdzięcznym, nawet jeśli są one niewygodne.

Druga zasada jest następująca: Kościół jest jeden. Jeśli ruchy rzeczywiście są darami Ducha Świętego, to włączają się w Kościół i mu służą, a w cierpliwym dialogu między pasterzami i ruchami rodzi się jakaś owocna forma, na której można budować Kościół dnia dzisiejszego i Kościół jutra.

Dialog ten toczy się na wszystkich poziomach. Szukanie właściwych struktur dokonuje się poczynając od proboszcza, biskupa i Następcę Piotra. W wielu przypadkach poszukiwanie już dało owoce, w innych jest jeszcze w stadium analizy. Trwają na przykład rozważania, czy po pięciu latach doświadczeń należy ostatecznie zatwierdzić Statut Drogi Neokatechumenalnej, czy czas eksperymentu jest jeszcze konieczny, czy też być może należy nieco zmienić niektóre elementy tej struktury.

Neokatechumenat znałem, w każdym razie, od początku. Droga była długa, pojawiło się wiele komplikacji, które jeszcze się utrzymują, ale znaleźliśmy taką formułę eklezjalną, która w znacznej mierze poprawiła już relację między pasterzem a Drogą. Idźmy z tym dalej! To samo dotyczy innych ruchów.

Streszczając te dwie podstawowe zasady, powiedziałbym: wdzięczność, cierpliwość i również przyjmowanie cierpień, które są nieuchronne. Nawet w małżeństwie stale pojawiają się cierpienia i napięcia. A przecież idzie się dalej i w ten sposób dojrzewa prawdziwa miłość. To samo dzieje się we wspólnocie Kościoła: jesteśmy cierpliwi razem. Hierarchia na różnych poziomach – od proboszcza przez biskupa po Biskupa Rzymu – także musi stale wymieniać poglądy, pobudzać dialog, aby wspólnie znaleźć najlepszą drogę. Podstawowe są doświadczenia proboszczów, ale doświadczenia biskupów i, powiedzmy, uniwersalna perspektywa Papieża także mają w Kościele swoje teologiczne i duszpasterskie znaczenie.

Zespolenie tego wszystkiego, co dotyczy różnych poziomów hierarchii, z tym wszystkim, co przeżywane jest w parafiach, z cierpliwością i otwartością, w posłuszeństwie Panu, rzeczywiście tworzą nową żywotność Kościoła.

Jesteśmy wdzięczni Duchowi Świętemu za dary, którymi nas obdarował. Jesteśmy posłuszni głosowi Ducha, ale również zachowujemy przenikliwość, włączając te elementy w życie; kryterium to służy ostatecznie konkretnemu Kościołowi i w ten sposób, cierpliwie, odważnie i wielkodusznie, Pan nas poprowadzi i z pewnością nam pomoże.


[*]Por. L’Osservatore Romano, 24 lutego 2007r.; tł. A. Kuryś, Pastores, 37 (4) 2007, s. 73-89.

Statystyki

Today 24

Yesterday 17

Week 62

Month 250

All 115335

Currently are 10 guests and no members online

Kubik-Rubik Joomla! Extensions