RAPORT O STANIE WIARY. Z Kardynałem Josephem Ratzingerem rozmawia Vittorio Messori

01/01/1985

 

 

Sobór do ponownego odkrycia

Nadzieja związana z ruchami

Czyżby – zapytałem zaniepokojony – ten negatywny obraz rzeczywistości Kościoła po Soborze nie zostawiał ani trochę miejsca dla działania pozytywnego?

«Paradoksalnie – odpowiada [Kardynał Ratzinger] – właśnie to, co negatywne, może przekształcić się w pozytywne. Wielu katolików doświadczyło w ostatnich latach odstępstwa, a w konsekwencji zobaczyło rezultaty konformistycznej postawy wobec ideologii i spróbowało, co znaczy oczekiwać od świata zbawienia, wolności, nadziei. O tym, jaki wymiar ma życie bez Boga, co znaczy świat bez Boga, wiedziało się do niedawna teoretycznie, teraz stało się to wiadome z doświadczenia. Ale odchodząc od takiej rzeczywistości, która stała się pustką, można odkryć na nowo, jakie bogactwo niesie ze sobą wiara, jak jest ona niezbędna. Dla wielu te lata były jak powolne, trudne oczyszczenie, prawie jak przejście przez ogień, ale to otworzyło przed nimi nowe możliwości pogłębienia wiary.

Nie zapominajmy – kontynuuje – że każdy sobór jest przede wszystkim reformą na szczycie, która dopiero potem ogarnia podstawę. Po każdym soborze, by mógł on zaowocować, powinna nastąpić fala świętości. Tak stało się po Soborze Trydenckim, który właśnie dzięki temu osiągnął swój cel – prawdziwą reformę. Ocalenie Kościoła może przyjść i przychodzi tylko z jego wnętrza, nie jest ono uzależnione od dekretów hierarchii. Od wszystkich katolików zależy, czy Vaticanum II i jego zdobycze zostaną uznane za świetlany okres w historii Kościoła, bo to oni wezwani są do wcielenia go w życie. Papież Jan Paweł II niejednokrotnie mówił: «Kościół dzisiejszy nie potrzebuje nowych reformatorów. Kościół potrzebuje nowych świętych».

Czy Eminencja nie widzi – nalegam – innych sygnałów pozytywnych poza tymi, które wynikają z tego, co «negatywne» w obecnej historii Kościoła?

«Oczywiście, że widzę. Nie będę tu szerzej omawiał zapału młodych Kościołów (takich jak w Korei Południowej) i żywotności Kościołów prześladowanych, bo nie wiąże się to bezpośrednio z Soborem Watykańskim II, tak jak też nie można bezpośrednio z nim wiązać objawów kryzysu. To, co budzi nadzieję Kościoła powszechnego, a co płynie z samego kryzysu w Kościele świata zachodniego, to powstawanie nowych ruchów, przez nikogo nie projektowanych, spontanicznych, będących wyrazem żywotności samej wiary. Manifestuje się w nich, choć jeszcze w sposób przyciszony, coś w rodzaju Zielonych Świąt w Kościele».

Co ksiądz Kardynał ma na myśli?

«Przede wszystkim ruch charyzmatyczny: Cursillos, Ruch Focolari, Wspólnotę neokatechumenalną, Comunione e Liberazione itd. Oczywiście wszystkie te ruchy niosą ze sobą jakieś problemy, mniejsze czy większe niebezpieczeństwo. Ale tak bywa w każdej żywej rzeczywistości. Coraz częściej zdarza mi się spotkać grupy młodych ludzi całkowicie oddanych wierze Kościoła. Młodych żyjących wiarą i mających w sobie wielki zapał misjonarski. Intensywne życie wiarą nie skłania ich wcale do ucieczki w sentymentalizm, w życie prywatne, lecz jest włączeniem w pełną, integralną katolickość. Radość wiary, której dają wyraz, ma w sobie coś zaraźliwego. To wśród tych grup rodzą się autentyczne powołania do służby kapłańskiej i do życia zakonnego».

Ale wiadomo przecież, że wśród wielu problemów, jakie związane są z tymi ruchami, jest także ten: włączenie ich w duszpasterstwo ogólne.

Odpowiedź Kardynała jest natychmiastowa: «Zapału tych młodych ludzi nie zaplanowano w żadnym urzędzie duszpasterskim, ale objawił się sam. Fakt ten spowodował, że urzędy odpowiedzialne za planowanie duszpasterskie, właśnie dlatego, że chcą być postępowe, nie wiedzą, co z nim począć. Podczas, gdy rodzą się problemy związane z wejściem tych ruchów do aktualnych instytucji kościelnych, nie obserwuje się podobnego zjawiska w przypadku relacji: Kościół hierarchiczny jako taki a ruchy».

Zatem ocena pełna sympatii.

Kardynał potwierdza: «Wyłania się z nich nowe pokolenie Kościoła, na które patrzę z wielką nadzieją. To cud, że Duch Święty okazał się jeszcze raz silniejszy od wszelkich naszych programów. W tym sensie odnowa, choć jeszcze przyciszona, zaczyna się realizować. Stare formy, które uwikłały się w wewnętrzne sprzeczności i znalazły upodobanie w negacji, schodzą ze sceny, nowe zaś torują sobie drogę. Naturalnie nie przemawiając jeszcze pełnym głosem w dysputach na najważniejsze tematy. Ruchy te wzrastają w ciszy. Moje zadanie, jako urzędnika w służbie Kościoła i jako teologa, polega na otwieraniu drzwi, przygotowywaniu miejsca. Jednak to, co jeszcze dzisiaj dominuje, idzie w innym kierunku. Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja z odnową w Duchu Świętym przedstawia się tak, jak już wcześniej mówiłem o kryzysie wiary i Kościoła. Ale jeżeli tylko staniemy przed tym kryzysem bez żadnych uprzedzeń – zdołamy go przezwyciężyć».


Raport o stanie wiary. Rozmowa Vittorio Messori’ego przeprowadzona z ks. Kardynałem Josephem Ratzingerem – prefektem Kongregacji Nauki Wiary – obecnym papieżem Benedyktem XVI, przekład filologiczny: Zyta Oryszyn, weryfikacja i uzupełnienie przekładu: ks. Jan Chrapek CSMA, Michalineum 2005, s.37-40.